DUCZMAL: MAM NADZIEJĘ, ŻE DAMY DOBRE WIDOWISKO

Przedstawiamy rozmowę z Mateuszem Duczmalem, który dwunastego sierpnia zadebiutuje w federacji Fight Exclusive Night. W Koszalinie, na 18 edycji czołowej polskiej organizacji podejmie Artura Bizewskiego (6-1).

Wywodzący się z boksu tajskiego i trenujący na co dzień w Leeds Mateusz Duczmal (17-5-2) ma na swoim koncie pojedynki dla takich organizacji, jak Yokkao, Muay Thai Grand Prix, W5 czy WLF. Walczył w kilkunastu krajach świata i przez długi czas był liderem brytyjskiego rankingu w kategorii do 86kg. Pojedynek z „Bizonem” będzie jego pierwszym w Polsce, od czasu wyjazdu.

- Cześć Mateusz! Jak samopoczucie przed walką?
Mateusz Duczmal: Witam wszystkich czytelników! Samopoczucie bardzo dobre, jestem zdrowy i cały czas w treningu. Nie mogę się doczekać dnia, w którym odbędzie się gala.

- Jak wyglądają przygotowania do tego starcia?
MD: Byłem cały czas w cyklu treningowym w swoim klubie Bad Company, gdzie mam świetnych trenerów i zawodników. Przygotowując się do walki w Irlandii, gdzie wygrałem z tamtejszym nr 1 w 90 kg, po walce miałem dwa dni wolnego i luźniejszy trening do końca tygodnia, żeby móc się w pełni zregenerować. Teraz czeka mnie wyjazd do Holandii, dokładnie do Bredy, gdzie przez dwa tygodnie będę trenował w klubie Hemmers Gym (kiedyś Golden Glory). Będę miał okazję posparować z ciężkimi zawodnikami z czołówki K-1. Po powrocie czeka mnie końcowy etap i ostatnie szlify, już u mnie w Leeds.

- Czym jest dla ciebie walka w organizacji FEN?
MD: Walka w FEN będzie dla mnie okazją do zaprezentowania się szerszej publiczności w Polsce. Najczęściej walczę za granica, ponieważ mieszkam w UK. FEN to duża federacja, transmitowana w dużej telewizji, dlatego świetnie jest być w gronie jej zawodników.

- Twoim rywalem będzie Artur Bizewski. Co wiesz na jego temat?
MD: Wiem, że ma serce do walki i dobre warunki fizyczne. Jest bardzo silny i do tej pory świetnie radził sobie w FEN. Jest też doświadczonym zawodnikiem, to będzie duże wyzwanie, ale mam nadzieję, że damy dobre widowisko.

- Będzie to twoja pierwsza walka w Polsce, więc zestawienie bardzo cieszy?
MD: To akurat nie do końca pokrywa się z prawdą. To będzie moja pierwsza walka w Polsce od kiedy wyjechałem do Anglii, czyli od około 3 lat. Wcześniej miałem okazję stoczyć kilka walk w Polsce, w tym także w moim rodzimym mieście Pleszewie, kiedy reprezentowałem klub Arkadia Kalisz. Nawiasem mówiąc bardzo dobry klub ze świetnym trenerem Aleksandrem Krukiem oraz taką legendą polskiego Muay Thai jak Filip Rządek. Stoczyłem dla nich wiele walk, dzięki Arkadiuszowi Wełnie, który jest promotorem i założycielem klubu. Lle to nie zmienia faktu, że bardzo cieszę się z tego, że będę miał okazje zawalczyć w Polsce. Ciężko na to pracowałem przez ostatnie 3 lata, tocząc walki na wielu galach na całym świecie.

- Bizewski jest czołówką federacji, więc potencjalne zwycięstwo da ci dużo. Myślisz o pasie organizacji?
MD: Staram się skupić tylko na następnej walce i nie wybiegać za daleko w przyszłość, ale oczywiście jak każdy sportowiec-fighter mam wysokie ambicje i chciałbym sięgnąć po ten pas. Na razie jednak czeka mnie zadanie do wykonania 12 sierpnia,  stanę naprzeciw rywala, który już dwa razy zwyciężał na FEN.

- Masz już w dorobku walki w mocnych federacjach. Więc temat stresu jest nieaktualny?
MD: Stres zawsze nam towarzyszy, chyba każdy kto wychodził do ringu czy klatki, przyzna mi rację. Dużo zależy od głowy i nastawienia oraz tego jak radzimy sobie z emocjami. Z doświadczeniem i kolejnymi walkami staje się to łatwiejsze, stres nie paraliżuje i po pierwszych sekundach pojedynku łapie się ten "luz". Ja  podchodzę do tego tak, że myślę sobie jak ciężko pracowałem, żeby się tu znaleźć, i że tak na prawdę powinienem docenić to, że mogę spełniać swoje marzenia i stawać do walki, bo pozwala mi na to zdrowie, a nie wszyscy mają tyle szczęścia.

- Na koniec powiedz jakie plany i cele postawiłeś sobie na rok 2017?
MD: Jeżeli chodzi o ten rok 2017, to czeka mnie walka w Chinach, gdzie odbędzie się kolejna runda turnieju 16-osobowego, w którym biorę udział. Data była przesuwana kilkukrotnie, ale mam nadzieje, że tym razem nic już się nie przesunie. Oprócz tego będę czekał na propozycje. Moją karierę nadzoruje mój trener i manager jednocześnie Richard Smith, dlatego jestem spokojny i wiem, że na brak walk nie będę narzekał. Oprócz tego w najnowszym światowym rankingu WBC znalazłem się na 3 miejscu, dlatego jeżeli udałoby się doprowadzić do starcia o pas, byłoby to spełnienie marzeń.

- Dziękuję za rozmowę. Jeżeli chcesz komuś podziękować, lub pozdrowić to proszę bardzo.
MD: Korzystając z okazji chciałbym pozdrowić wszystkich czytelników portalu sporty-walki.org, a także podziękować wszystkim moim sponsorom:  firmie Euro-As transport, Tel-Kom Łąkowa,  WKsklep (Warszawski Koks),  Smmash, mojej rodzinie i przyjaciołom, a także mojej wspaniałej dziewczynie Monice. No i oczywiście wszystkim, którzy trzymają za mnie kciuki i mi kibicują. Zachęcam do śledzenia mojego Facebooka i Instagrama: mat.dmt

Rozmawiał Arkadiusz Hnida

 

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.