PIOTR SOKÓŁ PO TURNIEJU BOKSERSKIM WE FRANCJI

Zawodnik Ring Kraków, Piotr Sokół ostatnio ma świetną passę w kickboxingu. Fighter DSF Kickboxing Challenge postanowił przedłużyć swoją dobrą passę i wystartował w turnieju pięściarskim w Paryżu o pas Montana. O wrażeniach z występu w tym turnieju i różnicach pomiędzy boksem, a formułą K-1 dowiecie się z krótkiego wywiadu z Piotrkiem.

Sporty-Walki: Cześć Piotrek! Skąd w ogóle pomysł, żebyś wystąpił na turnieju pięściarskim w Paryżu? 

Piotr Sokół: Witam czytelników serwisu sporty-walki.org. W zasadzie wszystko to organizował trener Piotr Snopkowski, który odpowiada za mój boks. Otrzymał propozycję, żeby wystawić zawodnika w wadze półciężkiej, więc nie zbijając wagi pojechałem i wystartowałem w tym turnieju. Skorzystałem po prostu z propozycji, jest to kolejny element sprawdzenia się. Jako sportowiec zawsze szukam nowych wyzwań, a start w imprezie pięściarskiej potraktowałem jako kolejne. Myślę, że był to dobry sprawdzian moich umiejętności stricte pięściarskich na tle zawodników, którzy parają się boksem na co dzień. Ponadto był to turniej na zaproszenia, więc można powiedzieć, że był to mieszany turniej, bowiem były tam poszczególne kluby pięściarskie, a także kadry narodowe, jak min. Uzbekistan. 

SW: Z kim przyszło Ci się spotkać podczas turnieju?

PS: Niestety moja pierwsza walka była zarówno moją ostatnią. Spotkałem się z Włochem, nie pamiętam już dokładnie jego nazwiska. Wiem, że wywodził się z kickboxingu jak ja, tylko on walczył w fullcontact. Myślę, że za bardzo napaliłem się na jeden mocny cios, zabrakło u mnie po prostu tego luzu, którzy mają pięściarze.

SW: Boks to jednak całkiem inny sport: inny dystans, inna częstotliwość zadawania ciosów, walka w butach. Czułeś się w ogóle komfortowo w ringu?

PS: Było to bardzo trudne, próbowałem w ringu pracować nad dystansem, złapać odpowiedni rytm, jednak gdy już obejrzałem walkę, to muszę stwierdzić, że moich ciosów było mniej. Zadawałem pojedyncze, mocne ciosy, zabrakło kombinacji z seriami ciosów. Nie ukrywam, że czułem się inaczej, pewnie przez buty. Nie usprawiedliwiam się jednak, Włoch wygrał zasłużenie, dla mnie była to cenna nauka, która zaprocentuje w kolejnych pojedynkach kickboxerskich. 

SW: Jak wizualizowałeś sobie ten pojedynek? Przed walką myślałeś, że będziesz skakał w ringu niczym Apollo Creed w Rocky’m, czy może raczej szedł do przodu jak Nieky Holzken?

PS: (śmiech) Sypnąłeś porównaniem. Tak poważnie, to planowałem być bardziej ruchliwy niż w kickboxingu, gdzie praca jest bardziej statyczna. Nie do końca udało mi się zrealizować moje założenia bycia bardziej ruchliwym i większej pracy na nogach. Jako, że nie do końca mi to wyszło musiałem uznać wyższość przeciwnika. 

SW: W boksie też całkiem inaczej wygląda obrona. W kickboxingu dużo broni się na ręce, nie robi się zejść głową, ciałem. Jak odnalazłem się w tym elemencie?

PS: Nie było niskich zejść, raczej broniłem wszystko na rękawice i przedramiona tak jak w K-1. Jeśli chodzi o różnice w ofensywie, to próbowałem rozbijać rywala ciosami na dół. Nie czułem się jednak dobrze w tej walce, po prostu boks to jest inny sport. Walczyliśmy w rękawicach 12-uncjowych, zazwyczaj sparuje w dużo większych rękawicach, więc nie było to jakieś niewygodne.

SW: Widziałem też, że miałeś czas na zwiedzanie Paryża. Co udało wam się zobaczyć?

PS: Udało nam się bardzo dużo zwiedzić. Byliśmy na wieży Eiffla, w Luwrze oraz zwiedzaliśmy pałac wersalski. Nie ukrywam, że jeśli chodzi o walory turystyczne stolica Francji jest świetnym miastem.

SW: Czy w związku z tym narodziła się jakaś nowa pasja do sztuki czy ogrodnictwa, czy zostajesz przy kickboxingu?

PS: (śmiech) Zostaję przy kickboxingu. Powiedzmy, że było to zwiedzanie przy okazji.

SW: Nie byłeś jedynym Polakiem na tym turnieju, bo razem z Tobą widziałem min. Łapawę, świetnego pięściarza z Wielkopolski. Powiedz, jak się dogadywaliście na tym wyjeździe?

PS: Świetnie. Każdy się wspierał i cały czas się dopingowaliśmy. Pamiętam, że na turniej przyszły nawet dzieciaki, całe klasy, których nasi nakręcali i słyszałem, że krzyczą Sokół i Pologne. To był świetny wyjazd, w przyjaznej atmosferze i pod tym kątem nie mam na co się uskarżać. 

SW: Rozumiem, że masz jeszcze swoje cele w kickboxingu. Pytanie jednak, czy po spróbowaniu boksu, jest to jakaś ewentualność na przyszłość?

PS: Raczej nie. Zawsze lubiłem kopać i używanie samych rąk a przy dłuższej walce jest po prostu dla mnie nudne. Nie czuję tego, wolę kickboxing.

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.